|
| Antoni Czarniewicz(1898-1971) |
Artysta-rzeźbiarz, malarz.
Urodził się 17 sierpnia 1898 roku w Zagrobeli koło Tarnopola (obecna Ukraina), w rodzinie Ignacego i Marii z domu Sawicka, miał pięcioro rodzeństwa. W Tarnopolu skończył szkołę powszechną i rozpoczął naukę w gimnazjum. W młodości ujawnił się jego talent artystyczny i głęboka potrzeba tworzenia. Plastyki i historii sztuki uczył się w szkole, być może uczęszczał dodatkowo na zajęcia w pracowni rzeźbiarskiej, działającej przy Muzeum Podolskim.
Edukację dwa lata przed maturą przerwała pierwsza wojna światowa. Antoni został powołany do służby wojskowej w armii austriackiej, walczył w okopach w okolicach Trembowli. Później brał udział jako pisarz pułkowy w wojnie polsko-bolszewickiej. Ranny w bitwie, stracił większość palców u prawej dłoni. W sierpniu 1923 roku Antoni Czarniewicz, malarz artystyczny, otrzymał kartę zwolnienia, uznany za „całkiem niezdatnego” do pełnienia służby wojskowej.
W latach dwudziestych prawdopodobnie uzupełniał edukację. Według niepotwierdzonych informacji, pozyskanych przez Piotra Bajko w Białowieży, miał się uczyć Państwowej Szkole Przemysłu Drzewnego w Zakopanem. Około 1925 roku wrócił w rodzinne strony i ożenił się z miejscową dziewczyną - Ukrainką, z którą doczekał się dwóch córek. Kiedy województwo tarnopolskie ogarnęła fala terroru, skierowanego przeciw Polakom, w dramatycznych okolicznościach uciekł wraz z matką w okolice Białegostoku, gdzie mieszkały już jego siostry. Pod Tarnopolem pozostała żona i dzieci.
Do Białowieży przyjechał na początku lat trzydziestych ubiegłego wieku. Dostał pracę w Tartaku Państwowym w Grudkach, pracował jako majster. Mieszkał z matką na Krzyżach. Początkowo rzeźbił i malował po godzinach, z czasem sztuka stała się jego głównym źródłem utrzymania.
W sierpniu 1934 roku Antoni Czarniewicz wziął udział w spływie kajaków „Cała Polska do morza”. Wcześniej, w przytartacznych warsztatach wykonano łodzie, które artysta przyozdobił głowami zwierząt: żubra, jelenia, dzika, wilka, kozła, rysia, lisa i borsuka. Spływ zakończył się na wyspie Holm (obecnie – Ostrów), leżącej w granicach miasta Gdańsk. Za sprawność okazaną w czasie rejsu, pomimo inwalidztwa, otrzymał nagrodę indywidualną Dyrektora Państwowego Urzędu Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego, płk. dypl. Władysława Kilińskiego (nagrodę stanowił zegar-budzik).
W 1938 roku, z inicjatywy Jana Jerzego Karpińskiego, przy Parku Narodowym w Białowieży powstała pracownia rzemiosł ludowych, której kierownictwo powierzono Antoniemu Czarniewiczowi. Pracownia zatrudniała trzech miejscowych twórców. Tu wyrabiano rzeźbione tace, pudła, kasety, figurki żubrów, przybory na biurka itp. Uczniem Czarniewicza był między innymi Stanisław Wakuliński (1923-2013) – znany później białostocki rzeźbiarz i malarz, autor wielu pomników.
Z zachowanych rachunków dla Parku Narodowego w Białowieży z 8 i 27 maja 1939 roku wynika, że jego warsztat w maju tegoż roku wykonał i dostarczył do Parku cztery wieszaki z płaskorzeźbą żubra, wykonane z wieńców i fajek dzika (po 12 zł), 35 sylwetek łosia i jelenia z czeczoty (po 1 zł), 42 sylwetki żubra z czeczoty (po 1,20 zł), jednego żubra z czeczoty (60 zł).
W czasie okupacji sowieckiej Czarniewicz wyjechał z Białowieży, wrócił podczas okupacji niemieckiej. W tym okresie prowadził pracownię rzeźbiarską w domu nr 27 (wg obecnej numeracji) przy ulicy Stoczek. Pracownia wykonała między innymi wystawny komplet na biurko, obejmujący nóż do papieru i kałamarz, ozdobiony walką żubra z niedźwiedziem i jeleniem w skoku, który delegacja mieszkańców Białowieży w styczniu 1943 roku zawiozła do Berlina i wręczyła Goeringowi jako prezent imieninowy.
Aresztowany przez Niemców za pomoc partyzantom, został odbity z konwoju i przez jakiś czas się ukrywał. W Białymstoku poznał swoją drugą żonę, Mariannę Jasińską, z którą miał piątkę dzieci: Annę, Ignacego, Wojciecha, Barbarę i Macieja. W 1945 roku rodzina wyjechała do Ełku, na ziemie odzyskane.
W 1964 roku Antoni Czarniewicz, pozostający w separacji z żoną, przeprowadził się z dziećmi do Białowieży. Mieszkał na Tropince, pracował dla Spółdzielni Inwalidów „Postęp” w Hajnówce.
Był prekursorem pamiątkarstwa białowieskiego. Jego drewniane żubry nie były zwykłymi pamiątkami, a prawdziwymi arcydziełami. Miały duszę, oddawały nastrój zwierzęcia, widać było każdą napiętą żyłkę i mięsień, a nawet wyraz oczu. Według wspomnień Stefana Smoktunowicza, Czarniewicz zorganizował w Białowieży warsztaty szkoleniowe, uczył rzeźbić miejscowych mężczyzn. Za naukę nigdy nie brał pieniędzy, cieszył się, że ktoś chce kontynuować jego dzieło. U miejscowych taką postawą zyskał szacunek. Został zapamiętany jako niepozorny starszy pan, o szpakowatych włosach i koziej bródce, którą lubił pocierać w trakcie rozmowy. Zawsze chodził w kapeluszu i z rzeźbioną laską.
Szybko doczekał się godnych następców, do których zaliczali się: Aleksander Gigol (1905-1982), Sergiusz Dowbysz (1929-1995), Stefan Smoktunowicz (1930-2006), Bolesław Szlachciuk (1934-1995), Konstanty Ławrysz (1920-1978). Oni z kolei przekazywali swoje doświadczenia innym, zazwyczaj swym synom.
Gdy zaczął chorować, wrócił z dziećmi do Ełku. Zmarł w Ełku 29 października 1971 roku, tam też został pochowany. W Białowieży zachowało się kilka prac Czarniewicza. Jedną z nich jest kordelas w oprawie z rogu (zob. „Głos Białowieży” nr 8/1997). Dwa obrazy wiszą w domach rodziny Buszków.
Na zakończenie należy zaznaczyć, że większość źródeł podaje nazwisko artysty-rzeźbiarza w zniekształconej formie: Czerniewicz.
(Oprac. Eliza Buszko i Piotr Bajko)